PiKwadrat

aparatowanie / kamerowanie / ślubowanie

Zaproszenie fotografa czy filmowca do swojego życia nie jest łatwym zadaniem – wszak to niemal obca osoba, dokumentująca ważne i często intymne momenty. Zanim więc spotkamy się podczas Waszej uroczystości, chcielibyśmy przedstawić się pokrótce i zauroczyć Was naszymi magnetycznymi osobowościami. Każdy z nas wnosi do pracy inny pierwiastek osobistych preferencji, doświadczeń i ukrytych talentów. Kim więc jesteśmy?

Piotr

fotograf / meloman / niedoszły atleta

Lubi się bać, ale tylko trochę, więc ogląda stare horrory z gumowymi potworami i sztuczną krwią. Uwielbia wszystko, co nagrywa Mike Patton. Kiedyś grał na basie w zespole rockowym, ale okazał się lepszym fotografem, niż basistą. Wieczorami przygasza światło i słucha muzyki z filmów noir. Czytuje pisarzy na P: Palahniuka, Pilcha i Pratchetta, kryminały z lat 30-tych i książki o dietach. Ma sześć tatuaży i adoptowanego, schroniskowego psa – łajkę rosyjsko-europejską o imieniu Hassel.

Jacek

operator filmowy / parkourowiec / prawie Norweg

Najmłodsza blond pociecha zespołu, nieślubne i niebrodate dziecko PiKwadrat. W pracy operator kamery i montażysta, na co dzień operator kamery i montażysta. Widocznie to lubi. Lubi też biegi, skoki, wspinaczkę wszelakiej postaci i piękne widoki u szczytu – najczęściej z miejsc nie do końca przeznaczonych dla ludzkich stóp. Odrobinę niefrasobliwy, choć z nietolerancją na adrenalinę. Figlarny, z fikuśnymi pomysłami i pracowity – jego waga to najlepszy dowód, że nie spędza dużo czasu przy stole, choć chciałby.

Karol

fotograf / ratownik / człowiek-ryba

Więcej słucha niż mówi i nie przepada za byciem w centrum uwagi. Gdy nie pracuje jako programista Python, fotografuje, a gdy nie fotografuje – uspokaja myśli pływając na długich dystansach. W okresie letnim przesiaduje na plaży jako ratownik wodny, w zimniejszych miesiącach relaksuje się na parapecie. Żeglował, skakał ze spadochronem i mimo, że nie od razu to widać, ukończył już niejeden triathlon. Posiada przesympatycznego psiaka Border Collie. Ponoć ma też jakieś wady.

Adam

uczeń fotografa / perkusista / inżynier energetyki jądrowej

Można go podsumować czterema słowami: krótki staż, długa broda. Pomimo usilnych starań Rodziców, którzy wysłali go na politechnikę, postanowił zostać fotografem i muzykiem, aczkolwiek tak jak Krzysztof Krawczyk chciałby być marynarzem. Późną nocą wypija ogromne ilości gorzkiego wina i słucha smutnych piosenek jazzowych w wykonaniu dwóch Franków: Sinatry i Kimono. Wciąż próbuje dowieść, że jest mądrzejszy niż jego suka husky o staropolskim imieniu Lori. Wieść niesie, że ktoś kiedyś zadał pytanie z fizyki kwantowej, na które nie znał odpowiedzi.

Copyrighted Image