fbpx

Film ślubny – Gołąbki ze Śródki

Film ślubny – Gołąbki ze Śródki

Rozpoczęcie kolejnego sezonu jest zawsze stresującym wydarzeniem – jak pierwszy ślub w karierze. Rutyna poszła w las, pamięć mięśniowa zastygła, a stare żarty na rozluźnienie przestały bawić. Nerwowo kalkulujemy ilość kart pamięci, stan akumulatorów, ilość obiektywów, stan rejestratorów, lamp, statywów, mikrofonów, gimbali i reszty tobołków. Niby wszystko się zgadza.

Przed wyjściem z domu ostatnie nerwowe spojrzenie do plecaka, poklepanie po kieszeniach, sprawdzenie czasu. Wszystko na swoim miejscu, to tylko zwykła paranoja przedślubna. Wszystko mija po przybyciu na przygotowania – tu wszak jesteśmy już odpowiedzialni za rozluźnienie atmosfery i budowanie pozytywnej aury, kluczowej dla efektu finalnego, godnego nazwy PiKwadrat.

Przyznam szczerze – nie wyobrażałem sobie lepszego rozpoczęcia sezonu. Z Martą i Markiem już na spotkaniu poczuliśmy wspólną energię, a przebieg wielkiego dnia tylko to potwierdził. Reportaż rozpocząłem od lingwistycznej rozgrzewki – Marek w mieszkaniu gościł zagranicznych przyjaciół, zaś w Pałacu Jaśminowym ze swoim najbliższym, kobiecym gronem przygotowywała się Marta. Wszystko przebiegało z zupełnym spokojem i harmonią, co pozwalało na skupienie się na detalach, atmosferze czy uchwyceniu Marty w pełnej, ślubnej krasie.

Choć pogoda tego dnia była niepokojąca, to podniosła ceremonia w poznańskim kościele pw. Wszystkich Świętych na Garbarach przyćmiła wszystkie chmury na horyzoncie. Niesamowicie piękny kościół z owalnym wnętrzem i znajomym księdzem – chyba wszyscy lubią, kiedy słowa kazania padają stricte w kierunku Pary Młodej, zahaczając o ich wspólną historię. Sakrament małżeństwa został zaś przypieczętowany rozstąpieniem się chmur i słonecznym blaskiem, który towarzyszył już do końca dnia – trudno o lepszy znak 🙂

Wesele w Pałacu Jaśminowym było falą nieprzerwanego ognia, który nie chciał się ugasić. Nikt się też do tego nie palił. Wszystko zaskakująco tego dnia ze sobą grało – nic się nie poślizgnęło, nic nie strąciłem, żarty były zabawne, żaden obiektyw nie upadł i wszystko zostało zarejestrowane co najmniej zgodnie z życzeniem. To zwiastowało niesamowity efekt, a przed nami była jeszcze wspólna sesja plenerowa!

W historii, która łączy Marka i Martę musiała pojawić się poznańska Śródka. Miejsce nie tylko o niesamowitym uroku, ale i wspomnieniami kryjącymi się na każdym rogu. Choć miejsce to już dawno opuścili i wracają tam z ogromnym sentymentem, tak nie pozostawili kluczowego elementu dla tego miejsca. Jakiego? Przekonajcie się z poniższego 11 minutowego filmu, czyli naszego zakładowego specjału!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *