fbpx

Reportaż – Kanapowe Opowieści

Reportaż – Kanapowe Opowieści

Zaczęło się od przytulasków na kanapie, a potem było tylko lepiej.

Nasza praca to w dużej mierze zwiedzanie cudzych mieszkań i domów, ale do łóżek jesteśmy zapraszani zdecydowanie rzadko. Tu jednak cel był prosty i absolutnie grzeczny – sfotografować Paulinę i Marcina w nieformalnym, swobodnym i bliskim sercu otoczeniu. Trudno o coś bardziej nieformalnego niż podomowy dres i własne ukochane łóżko, prawda?

Założenie było takie, że na własnej kanapie o wiele łatwiej o intymność niż np. w śródmiejskim parku czy na schodach znanego pałacu. Odeszliśmy więc od sprawdzonych tematów i poszliśmy tam, gdzie człowiek czuje się najbardziej sobą – i operacja w pełni się udała, pacjenci czują się dobrze, a zwykła/niezwykła sesja cieszy nie tylko ich oczy, ale i nasze. A teraz też i całego świata!

W mroźnym październiku spotkaliśmy się ponownie, bardziej wystrojeni i spędziliśmy razem dzień pełen śmichów, chichów i niespodziewanych zwrotów akcji. No bo kto to widział, żeby w pierwszym tańcu pomagały dodatkowe pary? Jak często na weselu zdarza się pokaz fajerwerków, i to na plaży? Kto pozwolił fotografowi usiąść za perkusją i grać gościom do tańca? Ze wszystkich stron atakowały nas nieoczekiwane atrakcje a mimo szoku i niedowierzania musieliśmy przecież pracować! Musieliśmy robić przerwy na jedzenie! Musieliśmy odpoczywać po jedzeniu! To są trudne warunki pracy, proszę Państwa, bardzo trudne.

Sprawy nie ułatwia fakt, że sesja plenerowa wciąż przed nami. Jeszcze nie wiemy co się na niej wydarzy ani czym przebijemy dresy i sztuczne ognie, ale jedno jest pewne – będziemy potrzebować kilku przerw na posiłki.

Filmowe wspomnienie średniej długości


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *